Aktualności

  Moje wspomnienia o Ojcu, Władysławie Cieśli, Rodzinie i czasach wojny i okupacji z lat 1939 - 1942

WŁADYSŁAW CIEŚLA (1904-1942) Moje wspomnienia o Ojcu, Władysławie Cieśli, Rodzinie i czasach wojny i okupacji z lat 1939 - 1942 Wspomnienia z młodości Wspomnienia obejmują lata 1937-1942. Urodziłem się w styczniu 1936 roku w Nowym Sączu jako trzecie dziecko mojej wspaniałej rodziny. Ojciec Władysław pochodził ze starego rodu Cieślów zamieszkałych przynajmniej od XVI wieku w Brzozowej, miejscowości położonej w okolicy Gromnika. Był zawodowym żołnierzem w 1-szym Pułku Strzelców Podhalańskich w Nowym Sączu. Mama, Janka, pochodziła z Nowego Sącza. Starsze rodzeństwo to siostra Władzia, późniejsza ostoja rodziny, ale o tym potem oraz Jerzy starszy ode mnie o dwa lata brat, niesforna dusza. Mieszkaliśmy w Nowym Sączu na głównej ulicy Jagiellońskiej, naprzeciwko parku miejskiego i Garnizonowego Kościoła. Mieszkanie położone na parterze składało się z przedpokoju, łazienki, kuchni i dwóch pokoi. W pokojach oprócz tradycyjnych obrazów świętych i krzyża wisiał portret Marszałka Józefa Piłsudskiego, Godło Narodowe i Pułkowe. Ojciec bardzo dbał o nasze patriotyczne wychowanie. Pamiętam jak w radiu grano Hymn Narodowy, to wstawaliśmy na baczność, odrywając się od tego, czym aktualnie zajmowaliśmy się. Mając może trzy lata znałem już wiersz -Kto ty jesteś?”, ale problemy były z wymówieniem słów "krwią i blizną". Ojciec zawsze nas zabierał na różne uroczystości wojskowe, a jak wyjeżdżał służbowo to też często z nami. Tak pamiętam pobyt w Rożnowie, gdzie uczestniczył ze swoim oddziałem w pracach minerskich przy budowaniu zapory. Innym razem byliśmy na Zaolziu w 1938roku, chociaż moja pamięć była podpierana opowiadaniami w rodzinie. Ojciec w wojsku zajmował się szkoleniami saperów. Mój brat czasem robił ojcu kłopotliwe niespodzianki, a to wyrzucił prosto z mostu do Dunajca ledwo kupioną przez Ojca piłkę, a to pozbierał z figur z nagrobków na pobliskim cmentarzu całe naręcze różańców i zaniósł je Ojcu do koszar. Można sobie wyobrazić, jaki miał problem Ojciec, żeby je z powrotem pozawieszać i to na właściwych grobowcach. Czasami całą rodziną wyjeżdżaliśmy do Brzozowej, albo do Krakowa do sióstr Ojca. Zachowało się trochę zdjęć z tych wyjazdów. Rodzice bardzo nas kochali i tworzyli rodzinę o bardzo mocnych więzach rodzinnych. Ojciec przywiązywał też bardzo dużą uwagę do swojego zawodu i był chyba dumny z tego, że jest żołnierzem Wojska Polskiego. Ale to sielskie rodzinne życie nagle się załamało. 1-szy wrzesień 1939 roku - wojna! Wybuch wojny to pierwsze wielkie nieszczęśliwe wydarzenie, jakie nas spotkało. W moim wówczas wieku nie do końca zdawałem sobie sprawę z tego wydarzenia. W dniu tym razem z bratem bawiliśmy się na podwórku, jak nadleciały samoloty ostrzeliwując okoliczne domy. W popłochu uciekaliśmy do domu. Ojciec już wyjechał na front, a my jako rodzina wojskowa wraz z innymi rodzinami i częścią administracji pułkowej ewakuujemy się pociągiem na ówczesne wschodnie tereny kraju. Zakwaterowano nas w pobliżu miasta Brzeżany (ok. 85 km na wschód od Lwowa ) w pałacyku Państwa Zamoyskich w miejscowości Raj. Pamiętam duży taras i piękny park, w którym urządzaliśmy zabawy. Był to początek długiej naszej wędrówki, która się zakończyła po wojnie. Nasz pobyt w Raju zakończył się ucieczką przed wkraczającą na nasze tereny Armią Czerwoną. Polscy kolejarze nocą wywieźli nas towarowymi wagonami do okupowanej przez Niemców Polski. Wiele rodzin zdecydowało się na wyjazd z wojskiem do Rumunii i na Węgry, a niektóre rodziny zdezorientowane nie zdążyły wyjechać i stały się ofiarą wywózki przez Rosjan na wschód do Kazachstanu. Ich los był niewątpliwe tragiczny. Decyzja Mamy powrotu do Nowego Sącza motywowana była perspektywą spotkania się z Ojcem. Podróż nasza była dość długa. W wagonie na środku był piecyk opalany polanami drewna, przy którym ogrzewaliśmy nasze zamarznięte zwłaszcza nocą ręce. Po dwóch tygodniach postoju przed Przemyślem, w końcu Niemcy przepuścili nasz pociąg. Przyjechaliśmy do Nowego Sącza, zastaliśmy mieszkanie splądrowane. Wkrótce Ojciec po powrocie z frontu spotkał się z nami i był to bardzo radosny dzień w naszej rodzinie. A teraz o udziale Ojca w Kampanii Wrześniowej. Według aktualnych opisów Pierwszy Pułk Strzelców Podhalańskich we wrześniu 1939 roku prowadził walki obronne w składzie 21-szej Dywizji Piechoty Górskiej, dowodzonej przez gen. J. Kustronia. W pierwszych dniach Września brał udział w obronie Nowego Sącza. W następnych dniach toczył walki obronne w rejonie rzek Popradu, Białej i Ropy. Jeden z trzech batalionów stoczył krwawą bitwę pod Szymbarkiem. Pozostałe dwa bataliony rozpoczęły odwrót w kierunku Lwowa. Rozbite w ciężkich walkach pod Rzęśną Ruską podzieliły los innych jednostek i uległy rozproszeniu (24-27.09). Bezpośredni i szczegółowy przebieg szlaku Ojca nie jest mi bliżej znany. Ojciec po klęsce wrześniowej był bardzo przygnębiony i w zasadzie nie zwierzał się z przeżyć wojennych. Powrócił z frontu w trzeciej dekadzie września nocą do Brzozowej. Zjawił się w mundurze u wujka Karola Cieśli, gdzie został ugoszczony, zostawił mundur i przebrał się w cywilne ubranie. Jak mi po latach opowiadał syn stryja, Roman, mundur po przefarbowaniu został wykorzystany na nową odzież, ale orzełek z czapki został mi przekazany i zajmuje, oprawiony w ramkę, czołowe miejsce w moim domu jako pamiątka po Ojcu. Muszę również wspomnieć o jednym nieszczęściu jakie miało miejsce we wrześniu 1939 roku. Otóż z bliżej nieokreślonych powodów spalił się dom rodzinny mojego Ojca w Brzozowej i zmarł jego Ojciec, a mój dziadek Jan Cieśla. Pamiętam, że w roku 1940 Ojciec murował fundament pod odbudowę domu, który odbudowany stoi do dzisiaj. W pierwszym miesiącu okupacji zamieszkaliśmy w Nowym Sączu. Ojciec spotykał się z towarzyszami z wojska, zawiązywały się pierwsze struktury tajnych organizacji. Niemcy wydali rozporządzenie nakazujące zgłoszenie się na Gestapo wszystkich żołnierzy zawodowych, a szczególne zależało im na kadrze oficerskiej. Ojciec oczywiście nie zgłosił się i nasz pobyt w Nowym Sączu stał się bardzo niebezpieczny. Przenieśliśmy się do Brzozowej, zamieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu powyżej szkoły u Państwa Adamowskich. Siostra rozpoczęła naukę w tutejszej szkole. Ojciec jak wielu rodaków w tym czasie zajął się handlem. Często wyjeżdżał do Nowego Sącza i Krakowa wożąc na sprzedaż wiejskie produkty. Pamiętam taką jedną podróż z Ojcem nocą konną bryczką do Nowego Sącza. Jedliśmy chleb, w którym w środku bochenka było masło. Jechaliśmy klucząc takimi drogami, gdzie nie było patroli niemieckich. Podróże te zawsze, jak się później dowiedziałem były związane z kontaktami z tajnym inspektoratem, w którym organizowali się do walki z okupantem głównie żołnierze zawodowi z 1-szego Pułku Strzelców Podhalańskich. Częste wyjazdy Ojca do Krakowa wiązały się z kontaktami z organizacją konspiracyjną -Biały Orzeł”, do której Ojciec należał. Jako członek tej organizacji Ojciec pełnił rolę łącznika z Inspektoratem w Nowym Sączu. Organizacja ,,Biały Orzeł” powstała we wrześniu 1939 roku w Krakowie, skupiając na początku żołnierzy zawodowych i obejmowała m.in. Okręg Tarnowski. Działalność jej skupiała się na zadaniach dywersyjno-wywiadowczych. W czerwcu 1940 roku podporządkowała się powstającemu Ogólnokrajowemu Związkowi Walki Zbrojnej, który to związek przekształcił się w Armię Krajową. Po roku 1940 okupant bardzo uaktywnił swoją działalność inwigilowania struktur Podziemnej Polski. W 1941 roku doszło do dekonspiracji w Inspektoracie Nowosądeckim i licznego aresztowania jego członków. W tym samym roku 1941, dokładnie 9 czerwca został aresztowany mój Ojciec Brzozowa 9 czerwca 1941 Był to najtragiczniejszy czas w życiu mojej rodziny. W maju Mama z bratem wyjechała do Krakowa. Siostra była na lekcjach w szkole. Ja zostałem z Ojcem w domu. Jak zwykle lubiłem schodzić poniżej domu i, siedząc na wzgórku na łące, obserwować, co się dzieje na podwórku szkoły (wówczas teren ten nie był zadrzewiony tak jak współcześnie). W pewnym momencie przed szkołą pojawił się odkryty samochód terenowy, z którego wysiadło dwóch cywili. Jak się później okazało, byli to gestapowcy. Tuż obok szkoły weszli do domu Edwarda Cieśli. Po wylegitymowaniu go, zapytali gdzie mieszka Władysław Cieśla. Ten zorientował się o co chodzi i odpowiedział, że taki ktoś nie mieszka, a jedyny Władysław Cieśla, którego zna, mieszka gdzieś w Bielsku. Niemcy musieli mieć informację o miejscu pobytu Ojca w pobliżu szkoły. Idąc w kierunku naszego domu zabrali mnie ze sobą i wtenczas już wiedziałem, że stanie się coś złego. Ojciec na podwórku rąbał drwa na opał i stąd został zabrany, a ja objąłem go za nogi, ale zostałem przez gestapowca brutalnie odtrącony. Ojciec aresztowany odjechał z nimi sprzed szkoły zasłaniając twarz kapeluszem i na pewno ze łzami w oczach. Ojca wywieźli i zamknęli w więzieniu w Tarnowie. Jeden z tych gestapowców nazywał się Nowak. Wieczorem powróciła Mama z bratem z Krakowa. Dowiedziała się już w Gromniku, że aresztowano Ojca. Razem przepłakaliśmy całą noc, modląc się o łaskę Bożą. Rozpoczął się nowy rozdział w naszym życiu. Mama, jak to było możliwe, wyjeżdżała do więzienia w Tarnowie z paczką żywnościową, zabierając ze sobą na przemian któregoś z nas. Będąc wraz z Mamą widziałem po raz ostatni Ojca, który pomachał nam ręką zza krat. Wkrótce Ojca wywieziono do więzienia w Krakowie, a stamtąd transportem w dniu 20 lutego 1942 roku do obozu zagłady ,,KL Auschwitz” w Oświęcimiu. W obozie Ojciec został już tylko numerem jako więzień ,,P Pole” tzn. Polityczny Polak o numerze obozowym 22715. Czasami dostawaliśmy kartki od Ojca na druku obozowym, ocenzurowane i pisane po niemiecku. Treść tych kartek na ogół sprowadzała się do przekazania nam pozdrowień i oświadczeń, że jest zdrowy, że nas kocha i bardzo tęskni. Mama, nie mając środków do życia starała się nas trochę polokować po rodzinie. Brat przez jakiś czas przebywał u stryja w Zakopanem, siostra u brata Mamy w Radymnie koło Przemyśla, a ja u sióstr Ojca w Krakowie. Mama wynajęła bardzo skromny pokój w Nowym Sączu i zajęła się handlem. Jeździła na wschód do Radymna, skąd przywoziła walizką wypełnioną tytoniem. Był to proceder bardzo niebezpieczny, bo Niemcy rewidowali podróżnych, a za taki handel groziło więzienie. Wkrótce brat i siostra zamieszkali z Mamą, a ja mając dobre warunki głównie przebywałem w Krakowie. W Krakowie siostry Ojca, Maria i Mila prowadziły gospodarstwo domowe Państwa Wasilkowskich. Pan Wasilkowski był wziętym adwokatem filantropem, a pani Wasilkowski z domu Mauricio miała również obywatelstwo neutralnej Szwajcarii jako wnuczka Szwajcara, który w Krakowie kupił kamienicę przy Rynku Gł. 38 i założył tam w 1832 roku znaną cukiernię. Państwo Wasilkowscy mieli syna Grzegorza, mojego rówieśnika, a mnie traktowali bardzo serdecznie jak przybranego bliźniaka . W 1942 roku dotknęła nas tragiczna wiadomość. Mama otrzymała 25 lipca telegram, w którym powiadomiono nas o śmierci Ojca. Zgon stwierdził lekarz obozowy Meyer w dniu 22lipca 1942 roku. W chwili śmierci ojciec miał tylko 38 lat. Przyjęliśmy tę wiadomość z olbrzymim smutkiem, bo cały czas żyliśmy nadzieją, że Ojciec do nas powróci. Nawet pomimo tej wiadomości żyliśmy jeszcze długo nadzieją, że może Ojciec zbiegł z obozu, może się gdzieś ukrywa i wrócić do nas po wojnie, o co w dalszym ciągu gorąco modliliśmy się do Pana Boga. Po latach pamięć Ojca została uwidoczniona na Pomnikach Bohaterów Walki z hitlerowskim okupantem o Wolną Ojczyznę w Bielsku Białej i Brzozowej. A ja pamiętam, że po śmierci Ojca ktoś mnie zapytał, czy nie żal mi jego Śmierci. Oczywiście, że mi bardzo żal, ale On zginął za Wolną Polskę. To było echo patriotycznego wychowania nas przez Ojca. Pamięć o Ojcu została również uczczona w mieszkaniu mojej wnuczki w Piasecznie koło Warszawy, gdzie jest pamiątkowy kącik absolwentów Szkoły Oficerskiej, na którym jest Ojciec, portret Marszałka Józefa Piłsudskiego oraz Godło Narodowe i szabla wojskowa wraz z kapeluszem Podhalańczyka.


Data: 06/10/2012, 20:00 Wprowadził: Dariusz Cieśla źródło: Dr inż. Marian Cieśla

Brak komentarzy dla tej wiadomości.


Dodaj komentarz:
Imię, Nazwisko:
Email:
Treść:






Archiwum:

Kategorie:

Wyszukaj ofertę
 
Cena: - - - PLN
Trwa ładowanie...
Więcej opcji